Web trendy w 2014

W dyskusjach o przyszłości i rozwoju technologii związanych z „robieniem internetów” lubię przede wszystkim to, iż dają one obraz jak szeroki jest, lub właściwie jak szeroki powinien być, zakres wiedzy każdego kto „internety” robi. Początek nowego roku to dobry moment na zastanowienie się co warto znać, czego warto używać, oraz co może dominować w rankingach popularności, a także na co może być największe zapotrzebowanie przez najbliższy rok.

Ten wpis powstaje trochę pod wpływem wielu innych wpisów na blogach angielskojęzycznych. Wpisy te niestety w większości skupiają się na wątpliwej jakości porównaniach lub subiektywnych wskazaniach na konkretne rozwiązania w zupełnym oderwaniu od innych technologii, a czasami w wyniku kultu jednego rozwiązania – jedynego słusznego i zawsze najlepszego.

Subiektywnie, chodź pod wpływem wielu rozmów z kolegami po fachu, oraz pod wpływem tego co działo się w mijającym 2013 roku i biorąc pod uwagę rodzime potrzeby i warunki – przedstawiam wam moje typy najważniejszych trendów roku 2014.

Trzech muszkieterów PHP i WordPress

PHP w najbliższym roku znów nie umrze. Wydaje się jednak, że posiadanie wiedzy o programowaniu w PHP już powoli można zacząć traktować jako dodatek uzupełniający do innych technologii. Przestrzeni, w której warto korzystać z PHP jest coraz mniej, dlatego coraz brutalniej rynek będzie weryfikował narzędzia, które w PHP funkcjonują.

Jeśli ktoś w 2013 miał jeszcze wątpliwości odnośnie frameworka PHP numer jeden to już nie powinien ich obecnie mieć. Symfony króluje i robi to raczej samodzielnie. Inni korzystają z tego co wypracowuje Sensio Labs. Może dlatego numerem dwa jest i będzie przez najbliższy czas Laravel. Byłem sceptyczny co do rozwoju tego frameworka, ale trzeba uczciwie powiedzieć – ilość gotowych rozwiązań, dokumentacja, podejście i społeczność podobne jak w Symfony – to wszystko sprawia, że posiadanie Laravela w swoim portfelu umiejętności zaraz obok Symfony jest bardzo rozsądnym podejściem. Trzecim frameworkiem, który jest nieco inny, a który niczym przyczajony tygrys, ukryty smok czai się na miejscu trzecim jest Phalcon, z Zephirem rozwijającym się w jego cieniu.

Reszta frameworków dzieli się na dwie grupy. Takie jak Zend, z historią i społecznością będą trwać (czytaj: sobie dogorywać), oraz takie jak setki małych frameworków, które można znaleźć na githubie, a każdy z nich aspirujący do miana czegoś nowego i rewolucyjnego w światku PHP. Jedną i drugą grupą nie warto sobie zawracać głowy.

Trzeba jednak w tym miejscu wtrącić jedną ważną uwagę. Trendy na świecie to jedno, ale rodzimy rynek trochę się różni od niego. O ile zapotrzebowanie na programistów z doświadczeniem w Symfony jest duże i raczej nie będzie maleć, to na chwilę obecną próżno dziś szukać na przykład ofert prac z Laravelem czy Phalconem. Jest za to Zend czy leciwy CodeIgniter, Yii, czy nawet Kohana.

Cały czas świetnie mieć się będzie również WordPress, który właściwie nie ma alternatywy na chwilę obecną. W Polsce jest również zapotrzebowanie na posiadanie doświadczenia w Drupalu, ale w jego przypadku każdy kto zainwestował w Symfony, będzie mógł z nim pracować. WordPress natomiast nadal pozostawać będzie specyficznym stanem umysłu – narzędziem do wszystkiego i do niczego (prawdopodobnie to jest i będzie przyczyną jego niesłabnącej popularności). A to że niejaki Ghost jest mu w stanie zagrozić należy włożyć między bajki (o czym poniżej).

Mobile first

License Attribution Share Alike Some rights reserved by tribehut
Nie wyobrażam sobie, albo dosadniej, uważałbym za ignorancję w czystej postaci podejście, w którym web developer nie ma żadnej strategii na tworzenie w sieci z pominięciem wymagań, jakie stawia przed nami fakt, że dziś praktycznie każdy z nas korzystając z internetu robi to za pomocą telefonu, smartfona, tabletu. Traktowanie tworzenia na urządzanie mobilne jako pierwszorzędnego wymagania determinować będzie wybory web developerów w zakresie technologii jeszcze bardziej niż dotychczas. Także klienci, dla których dotychczas RWD był jeszcze czasami opcją dodatkową (czytaj: dodatkowym kosztem) zaczną traktować to jako standard i podstawę, a nie jako dodatek.

Łączy nas coraz więcej, czyli JavaScript

Jest wszędzie. JS rozpełzł się wszędzie niczym stonka, której zrzutów na pola robotniczo-chłopskiej wsi zrzucały wrogie masy imperialno-kapitalistycznego wrogiego ustroju. Nie wiadomo już co to jest frontend, co to backend – wiadomo że wszędzie jest JS. Nawet standard z zaglądaniem do lodówki nie jest śmieszny bo lodówką też niedługo będzie można zarządzać przez JS (pewnie już można, tylko o tym nie wiem), a więc kto wie co z niej wyskoczy.

W 2014 jedno jest dla mnie pewne – JS będzie dominować i mieć bardzo poważny wpływ na pracę web developerów po cichu zabierając pracę innym językom. JS łączy się ze wszystkim więc nie ważne czy jesteś programistą Ruby, Pythona, czy PHP, skoro i tak skończysz w node.js, będziesz korzystać z Yeomana, Grunta, Bowera, frameworków JS typu Agnular czy Ember, korzystać z tysięcy po prostu świetnych bibliotek. Inną sprawą są open sourcowe projekty, które z powyższych korzystają i wymuszą ich stosowanie np na hostingach. Przykładem niech będzie tutaj Ghost – czyli platforma blogowa w node.js, która ma być alternatywą dla WordPressa. Na razie jej development pokazuje, że należy do tego sceptycznie podchodzić, ale z drugiej strony jest faktem, że zauważany jest hype na instalowanie takich gotowych rozwiązań, że firmy hostingowe dostrzegają potrzebę dostarczania środowisk innych niż PHP (czytaj: dla WP).

Kończy się coś w epoce Photoshopa

Czas na śmiałą tezę. Nie potrzebuje już Photoshopa do projektowania. Obiektem żartów, a czasami poważnych problemów (z przewagą tych drugich) jest współpraca między grafikami, a web developerami. Rozwój HTML5, CSS, JS ze wszystkimi swoimi „zajefajnościami” doprowadził do ciekawej sytuacji, w której o wiele szybciej stworzyć jest makietę i praktycznie gotowy projekt strony/aplikacji w HTML niż najpierw tworzyć projekt w PSD dodając do niego wszystkie popieprzone efekty (które później developerzy przeklinają), a dopiero później odsyłać go do dewelopera. Rola grafików się zmniejsza, bo zmienia się sposób pracy. Naprawdę kończy się czas grafików, którzy nie mają pojęcia o tym jak ich malunki są później kodowane.

Github głupcze

Zakładam że jesteś web deweloperem. Jeśli nie ma Cię na Facebooku, to naprawdę nic się nie dzieje. Jeśli nie nie ćwierkasz na Twitterze i nie plusujesz na G+ to nadal jest wszystko ok. Jeśli jednak nie ma Ciebie na Githubie – to znaczy, że nie żyjesz. Czy przesadzam? Nie. Wszystkie ważne dla web developerów rzeczy dzieją się właśnie tam.

Python i Ruby

Mam wrażenie, że te dwa języki w 2014 po prostu dalej będą, nie specjalnie zwracając na siebie uwagę. Muszę jednak zaznaczyć to o czym wcześniej wspominałem, a więc związek z JavaScript. Wydaje mi się, że zwłaszcza Ruby mocno skorzysta na dominacji JS. Przeglądając repozytoria różnych projektów łapię się sam na tym, że chyba sięgnę po Rubiego, żeby zobaczyć możliwości jakiejś aplikacji, która owego języka wymaga, chodź jej głównym elementem jest np. node.js.

Zdjęcia na licencji CC: fot1, fot2

Programista, web developer, marketingowiec. Od wielu lat związany z branżą reklamy i mediów. Robi backend, kocha frontend, będąc ewangelistą kilku technologii. Prywatnie minimalista, trochę introwertyk, perfekcjonista. Nie lubi kotów ;)

Send this to a friend

webmastah.weekly
Cotygodniowa porcja linków ze świata WEBDEV BEZ spamu, TYLKO samo mięcho!
Zobacz poprzednie wydania. Dołącz do 2 tysięcy webdeveloperów!
HTML5, CSS3, JS (React, Angular, Ember, Vue), PHP, SQL